Ginekolog prywatny a badania diagnostyczne NFZ dla kobiet w ciąży (do 10 tygodnia ciąży)
Chodzę prywatnie do ginekologa, który prowadzi moją ciążę lecz nie ma podpisanej umowy z NFZ, dlatego też nie otrzymałam skierowania na kosztowne badania krwi.Zgodnie z załącznikiem do Rozporządzenia Rady Ministrów z 23.10.2010 r. (Dz.U.2010 nr 187 poz. 1259) kobiecie ciężarnej do 10 tygodnia ciąży przysługują podstawowe badania diagnostyczne na NFZ. Są nimi:
- morfologia krwi,
- grupa krwi oraz oznaczenie czynnika RH,
- rozpoznanie przeciwciał odpornościowych- w przypadku ujemnego czynnika RH
- badanie ogólne moczu,
- badanie stężenia glukozy,
- TSH,
- kiła (VDRL),
- toksoplazmoza (IgG, IgM),
- HIV,
- HCV (wirusowe zapalenie wątroby typu B)
Nie ma jasno określonych rozporządzeń, przepisów wskazujących na to, że nie można udać się do ginekologa na NFZ, by uzyskać skierowanie na w.w. badania diagnostyczne. Według mnie istotnym badaniem jest grupa krwi- w szczególności u kobiet, którym zagraża konflikt serologiczny (ujemny odczynnik RH). Lekarz rodzinny może, ale nie musi wypisać skierowanie do laboratorium na:
- morfologię krwi,
- glukozę,
- badanie ogólne moczu,
- TSH,
- kiłę,
Ogólny koszt tych badań w I trymestrze ciąży wynosi ponad 400 zł.
Płacimy wysokie podatki, odprowadzamy comiesięczne wysokie składki na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne a mimo to nie możemy wykorzystać swoich pieniędzy, by pokryć badania diagnostyczne. Lekarze ginekolodzy na NFZ, u których nie prowadzi się ciąży nawet na podstawie zaświadczenia, dokumentacji medycznej (usg) kategorycznie odmawiają wypisania skierowania na badania. Mają po prostu do tego prawo.
Większość ciężarnych jeśli ma taką możliwość woli wydać ostatnie pieniądze na prywatną opiekę podczas ciąży niż być zaniedbanym przez ginekologa na NFZ. Niedawno doświadczyłam właśnie takiej niemiłej sytuacji podczas wizyty u ginekologa z Czarnowa z Kielc, dlatego też postanowiłam napisać o tym. Już na samym początku wizyty gdy tylko grzecznie zapytałam czy jest możliwość uzyskania takiego skierowania Pani dr zaczęła mnie obrażać-typu "jestem bezczelna, nieelegancka, jak śmiałam o takie coś prosić, jak mnie stać prywatnie to mam sobie za wszystko płacić". Żaden lekarz nie ma przyzwolenia na obrażanie pacjentów, sądy o ich statusie materialnym, niemiłe komentarze. Każdy z nas chce być traktowany z szacunkiem i godnością. Bardzo się zraziłam do ginekologów z Państwowych Przychodni i nikomu nie życzę podobnych sytuacji. Zaznaczam, że jest to moja subiektywna i osobista opinia na ten temat. Ciekawa jestem jaką wiedzą Wy dysponujecie odnośnie tego tematu i co o tym sądzicie?
Czy Wy też miałyście podobne wizyty u ginekologów na NFZ, którzy odmawiali ciężarnym badań? Czy na te badania diagnostyczne do 10 tygodnia ciąży może kierować tylko ginekolog na NFZ?
Komentarze
Prześlij komentarz